Wednesday, 12 March 2014

Rodział 1, cz.7

Oczom jej ukazały się szerokie drewniane schody z wyślizganą poręczą.
Tak, jak się spodziewała, skrzypiały pod stopami, gdy się po nich wspinała, taszcząc za sobą bagaże i przytrzymując telefon w roli podręcznej, co chwila gasnącej latarki.

Na piętrze znajdowały się dwie pary drzwi. Klucz pasował tylko do jednych. Obrócił się ze zgrzytem i oto znalazła się w swoim przyszłym królestwie.

Na szczęście tu światło działało.

Pokój był bardzo duży, umeblowany w staromodnym stylu, z szerokim łożem z baldachimem i przepiękną białą toaletką w głębi. Obok stał lekko zdezelowany, ale wyglądający na wygodny fotel bujany.

Ten baldachim to może przesada. Ida już sobie wyobrażała kurz, który zbiera się na górze i na samą myśl zaczęło ją kręcić w nosie.

Ale toaletka - cudo. Z pięknym owalnym lustrem i tysiącem uroczych szufladeczek na skarby.

Ida ustawiła bagaże na podłodze i padła jak długa na łóżko. Pal sześć baldachim i kurz, nagle okropnie zachciało jej się spać...

No comments:

Post a Comment