Wednesday, 26 February 2014

Rozdzial 1, cz.6

Zanim Piotr zdążył zaproponować pomoc z wnoszeniem bagażu na górę, Ida podziękowała za zupę, spacer “i w ogóle”.

-          -Dam sobie radę. I naprawdę lubię patrzeę na nowy dom sama. Przynajmniej przez te pierwsze chwile.

Zdawał sie jej lekko niedowierzać, ale nic nie powiedział. Podał jej rękę, życzył dobrej nocy i zawrócił.
-          -Dzięki!!! Do zobaczenia!!- wyrwało sie jeszcze Idzie głośno. Piotr odwrócił się, uśmiechnął, pomachał raz jeszcze i za chwilę zniknał w zimowej ciemności.

Nie miał powodu jej niedowierzać. Oglądanie mieszkania sam na sam ze sobą bylo jedym z drobnych dziwactw Idy, również jednym z tych, z których tak lubił się podśmiewać Filipe. Chciała te pierwsze wrażenia mieć tylko dla siebie, nie dać cudzenu słowu czy spojrzeniu wpłynąć w jakikolwiek sposób na jej własne. Miała przeczucie, że w tych pierwszych chwilach można jeszcze zauważyć niuanse, które potem chowały sie wśród gości, sprzątania, ustawiania i wprowadzki.

Prawdę mówiąc, była też druga strona medalu: zawsze istniała obawa, że będzie coś nie tak. Wtedy również nie chciała świadków. Ewentualny starch czy niechęć były tylko jej.

Ida zmieniała miesjce pobytu już nie raz, ale ciekawość i niepewność wcale się nie zmniejszały z kolejnymi. Tak było i teraz. Otworzyła drzwi i podtrzymując je stopą i barkiem po kolei wrzucała do środka bagaże. Pomacała ścianę, szukając sposobu by włączyć światło. Znalazła. Pstrykneła .I nic.
-          -Noszjapierdole-zaklęła cicho, wygrzebując z kieszeni komórkę, by choć trochć oświetlić pomieszczenie.


No comments:

Post a Comment