Zanim Piotr zdążył zaproponować pomoc z wnoszeniem bagażu na
górę, Ida podziękowała za zupę, spacer “i w ogóle”.
- -Dam sobie radę. I naprawdę lubię patrzeę na nowy
dom sama. Przynajmniej przez te pierwsze chwile.
Zdawał sie jej lekko niedowierzać, ale nic nie powiedział.
Podał jej rękę, życzył dobrej nocy i zawrócił.
- -Dzięki!!! Do zobaczenia!!- wyrwało sie jeszcze
Idzie głośno. Piotr odwrócił się, uśmiechnął, pomachał raz jeszcze i za chwilę zniknał w zimowej ciemności.
Nie miał powodu jej niedowierzać. Oglądanie mieszkania sam
na sam ze sobą bylo jedym z drobnych dziwactw Idy, również jednym z tych, z
których tak lubił się podśmiewać Filipe. Chciała te pierwsze wrażenia
mieć tylko dla siebie, nie dać cudzenu słowu czy spojrzeniu wpłynąć w
jakikolwiek sposób na jej własne. Miała przeczucie, że w tych pierwszych
chwilach można jeszcze zauważyć niuanse, które potem chowały sie wśród gości,
sprzątania, ustawiania i wprowadzki.
Prawdę mówiąc, była też druga strona medalu: zawsze istniała
obawa, że będzie coś nie tak. Wtedy również nie chciała świadków. Ewentualny starch
czy niechęć były tylko jej.
Ida zmieniała miesjce pobytu już nie raz, ale ciekawość i niepewność wcale się nie zmniejszały z kolejnymi. Tak było i teraz. Otworzyła drzwi i podtrzymując
je stopą i barkiem po kolei wrzucała do środka bagaże. Pomacała ścianę,
szukając sposobu by włączyć światło. Znalazła. Pstrykneła .I nic.
- -Noszjapierdole-zaklęła cicho, wygrzebując z
kieszeni komórkę, by choć trochć oświetlić pomieszczenie.
No comments:
Post a Comment