Friday, 7 February 2014

Rozdział 1, cz.1

Z nieba walił drobny, sypki śnieg niczym siwy dym, kiedy Ida w zapadającym zmierzchu wysiadła z pociągu na peronie pierwszym i jedynym w miasteczku P. Temperatura spadła mocno poniżej zera, wiał wiatr, a jedna z dwóch latarni oświetlających blado okolicę mrugała jakby ostrzegawczo.

Wokół nie widać było żywego ducha, budynek stacji kolejowej zamknięty był na cztery spusty, a powybijane okna świadczyły o tym, że musiało tak być od dawna.

„Świetne miejsce na rozpoczęcie nowego życia.” pomyślała ironicznie.

Wyciągnęła z kieszeni kartkę z zapisanym adresem, ale silny podmuch wichru wyrwał ją z jej dłoni i rzucił kilka metrów dalej w świeżo utworzoną zaspę śnieżną.

Kiedy ją podniosła, litery na kartce były mocno rozmyte. Nie dało się odcyfrować, czy ulica nazywa się Daliowa czy Azaliowa i czy obok widnieje numer 6, 8 czy 9. Pamiętała tylko, że nazwa ulicy miała coś wspólnego z kwiatami.

Sięgnęła do torby po telefon, by zadzwonić do Felipe, ale ikonka na górze ekranu pokazywała, że nie znaleziono sieci.


Z ciężkim westchnieniem skierowała się ku wąskiej dróżce prowadzącej zapewne do centrum miasteczka.

No comments:

Post a Comment